sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 47 "To był początek nowej drogi,na której dane mi było, choć na chwilę dotknąć nieba, zapomnieć się w objęciach przyjacielskiej miłości, zatracić się w trzepocie Anielskich skrzydeł, ogrzać zbolałe serce w płomieniu doskonałości tej przyjaźni."

A moim oczom ukazał się...Austin! Zatkało mnie. Siedziałam z otwartą buzią chyba z 5 minut. Przeszła mnie ogromna fala szoku. Czy to możliwe, że to on ? Skont wiedział, że tu będę ? Mam się do niego odezwać czy nie ? Tyle pytań, a zero odpowiedzi. Zresztą jak zawsze. Ocknęłam się gdy melodyjny i spokojny głos Austina do mnie przemówił. Nie wiem jak mogłam wcześniej nie rozpoznać tego wspaniałego głosu.
-Pamiętasz mnie ? -zapytał. Chciałam mu powiedzieć, że nigdy go nie zapomnę, ale coś mnie powstrzymało. Nie byłam w stanie nic powiedzieć, więc pokiwałam tylko twierdząco głową.
-Choć pomogę Ci wstać i odprowadzę Cię do domu.- powiedział wyciągając swoją dłoń w moim kierunku. W tedy moje serce rozpoczęło wojnę z rozumem. Serce mówiło : idź z nim, a rozum: zostań tu on i tak Cię znowu zrani, tacy ludzie się nie zmieniają. Po długim namyśle postanowiłam korzystać z oferty. Może i popełniam błąd wybaczając mu, ale przecież każdy powinien mieć szansę się poprawić. No może on dostał już więcej tych szans niż jedną, ale dla niego mogę zrobić wszystko, mogę nawet iść na koniec świata. Całą drogę do mojego domu przeszliśmy w ciszy, ale takiej przyjemnej ciszy, która nam nie przeszkadzała. Tak bardzo brakowało mi tych naszych długich spacerów po parku. No może chodziłam na takie z Jackiem, ale to nie to samo co z Austinem.
-No to pa.-powiedział Austin gdy doszliśmy pod mój dom, a ja przytuliłam go i szepnęłam mu do ucha "Dziękuje".
-Nie ma za co.-powiedział i chciał już odejść, ale ja w ostatniej chwili chwyciłam go za rękę.
-Przyjdziesz jutro po mnie o 14.00 ? Nie chcę być sama w takiej chwili, bo znowu zrobię coś głupiego.
-Dobrze, nie martw się będę przy tobie. Mi możesz zaufać.- przytulił mnie.
-To pa.-dałam mu słodkiego buziaka w policzek i weszłam na moją posesję.
- Pa.- powiedział uśmiechnięty i odszedł. Czułam się tak cudownie, tak wyjątkowo, już dawno się tak nie czułam.
Czyżby blondasek był moim zing* ? Muszę o niego zawalczyć, bo w życiu takie zing* zdarza się tylko raz. Można je zastąpić czymś innym, ale to i tak nie będzie to samo, przez to właśnie ludzie są nieszczęśliwi, a ja nie chce taka być.Chcę być szczęśliwa, z resztą chyba każdy chce być szczęśliwy. Dostałam szansę od losu na szczęśliwe życie, wiec muszę ją wykorzystać. Cała happy weszłam do domu.
-Curuś coś się stało, że wróciłaś tak szybko do domu ? Miałaś być o 24.00, a jest... 21.50.-powiedziała zdziwiona mama.
-Nie cieszysz się, że wróciłam szybciej do domu ? Przecież tego chciałaś.
-No cieszę się, cieszę, ale coś musiało się stać żebyś w sobotę tak szybko wróciła do domu.
-Oj jak ty mnie dobrze znasz.-powiedziałam z uśmiechem siadając na kanapę.
-No gadaj co się stało ?
-No  bo zerwałam z Jackiem.
-Ojj tak bardzo mi przykro.
-A mi nie, wręcz przeciwnie. Jestem szczęśliwa, czuję się taka wolna.
-Jak to ?
-No bo dzięki temu pogodziłam się z Austinem i zrozumiałam, że to właśnie on jest moim zing*.
-Ooo tak bardzo się cieszę, ale przecież Austin wyjechał.
-Nom, ale nie dawno wrócił.
-To cudownie, musisz o niego walczyć.
-Wiem, jutro się z nim umówiłam na 14.00.
-Tak? To bardzo się cieszę i życzę Wam szczęścia.
-Dzięki mamuś.-przytuliłam ją.
-Nie ma za co. A co to za słodkie słówka ? Czyżby moja dawna Ally wróciła ?
-Tak. To ja już pójdę.- powiedziałam i niczym struś pędziwiatr ruszyłam do mojego pokoju. Weszłam do pokoju po czym wyciągnęłam piżamę i poszłam do łazienki. Tam wzięłam odświeżającą kąpiel i przeprałam się w strój do spania. Gdy weszłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko i momentalnie zasnęłam. Następnego dnia wstałam o 8.30. Zeszłam na śniadanie, zjadłam je i znowu poszłam do mojego pokoju. Naszykowałam ciuchy na dzisiejsze spotkanie z Austinem i poczłapałam do łazienki żeby wykonać wszystkie poranne czynności. Przyznam się bez bicia, że rzuciłam już styl emo i ubieram się teraz normalnie. Była dopiero 9.30, więc postanowiłam pobawić się z moją roczną siostrzyczką Miley. Gdy dziewczynka musiała iść spać ja poszłam do swojego "królestwa". Włączyłam laptopa i zalogowałam się na Skype. Dostępna była Bailey, więc zadzwoniłam do niej. Ta od razu odebrała.
-Ally tak się cieszę, że dzwonisz. Nie widziałam Cię już jakiś miesiąc.
-Ja Cię też. Przepraszam, że nie dzwoniłam, ale nie miałam czasu. Pierwsza liceum daje mi w kość no i jeszcze Jack.
-Wiem sama tak mam. A jakoś nie wyglądasz tak jak ostatnio.Czyżbyś zerwała z Jackiem ?
-Tak i jestem z tego strasznie szczęśliwa, on zatruwał mi życie. No i uświadomiłam sobie, że kocham Ausina.
-No to super, chciałabym Cię teraz uściskać, ale nie mogę. Szkoda tylko, że Austin, Trish i Dez się wyprowadzili.
-Już wrócili.
-Na serio ? Jej no to tylko ja jeszcze nie wróciłam do Miami. Twój tata i moja mama nie zgadzają się na  przeprowadzkę, ale obiecuje, że jak tylko skończę 18 lat to wrócę. Tylko niestety to będzie za 2 lata.
- Nie martw się te dwa lata miną szybciej niż myślisz.- pocieszyłam ją. Gadałyśmy chyba z dwie godziny, ale musiałyśmy skończyć, bo moja mama wołała mnie na obiat. Ta rozmowa z moją kochaną przyjaciółką wywołała w mojej głowie lawinę wspaniałych wspomnień.Lawinę, na którą czekałam całe życie. To był początek nowej drogi,na której dane mi było, choć na chwilę dotknąć nieba, zapomnieć się w objęciach przyjacielskiej miłości, zatracić się w trzepocie Anielskich skrzydeł, ogrzać zbolałe serce w płomieniu doskonałości tej przyjaźni.
____________________________________________________
Hejo  i co sądzicie o rozdziale ? Ja nie będę go komentować bo i tak każdy wiem, że to ca ja piszę to mi się nie podoba.
Ten rozdział dedykuję : Magdalenie Moon ponieważ ma urodzinki ;D Życzę Ci wszystkiego najlepszego kochana, szczęścia, zdrówka, pomyślności, samych 5 i 6 oraz fajnego chłopaka.
A co do next'a to wstawię go prawdopodobnie 03.02.14r.(poniedziałek). Mi się już niestety kończą ferie, ale ja i tak będę miała je przedłużone o tydzień bo razem z moją starszą siostrą jedziemy na koncert R5 !!! Ktoś z Was jeszcze jedzie ? A i zauważyłam, że zostałam nominowana do LBA, ale powiem Wam, że nie mam na razie czasu na dodanie tego, więc tego nie zrobię, a zresztą i tak chyba tego nikt nie czyta :D
A i jeszcze jedno te "zing" to- prawdziwa miłość
No to do napisania <3
Natka =3

 
 

czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 46 "Skont wiesz, że jestem wyjątkową dziewczyną skoro nawet mnie nie znasz ?"

Zazdrość, obawa i niewiedza - te bardzo przykre uczucia teraz mi towarzyszyły. Wszystko to przez Jacka. Nie wiem dlaczego, ale jakiś głos mówi mi, że nie powinnam mu ufać.
Ostatnimi czasy zaczynam mieć wyrzuty sumienia przez to, że się do nich przyłączyłam. Przez nich się staczam. Kiedyś byłam normalną poukładaną dziewczyną, a teraz popadam w nałogi. Zaczynam mieć problemy z narkotykami i alkoholem. Przez to się też zbuntowałam i stałam się opryskliwa. Moja rodzina ma przez to same problemy. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos Jacka.
-O czym myślisz kochanie ?
-O tym jak Cię bardzo kocham.-skłamałam. Bardzo dobrze wiedziałam, że jak powiem mu prawdę to wpadnie w furię, a tego nie chciałam bo on był do wszystkiego zdolny. Czasami nawet zdarzało mu się mnie uderzyć. Ale dość już gadania o Jacku. Wróćmy do teraźniejszości. Na imprezę dotarliśmy o 19.55. Wszyscy z naszej paczki już tam byli. Przywitałam się z nimi i Jack przedstawił mi Belle. Okazało się, że ona jest bardzo fajną i miłą dziewczyną. Kiedyś też należała do naszej "bandy", odeszła rok temu i wróciła do normalnego życia. Niestety znowu cały jej świat się posypał i postanowiła wrócić. Doskonale wiem jak ona się teraz czuje. Nawet mogłabym się z Bellą zaprzyjaźnić, mamy ze sobą wiele wspólnego. Pierwszy raz od trzech miesięcy poczułam, że mam szanse zaprzyjaźnić się z jakąś dziewczyną która wie co ja teraz czuje, która zawsze mnie wesprze i pocieszy, która jak będzie trzeba to będzie płakać razem ze mną, która będzie się cieszyć moim szczęściem i która nigdy mnie nie zostawi i zawsze będzie przy mnie.
Z perspektywy Austina
Razem z Trish i Dezem na impreze dotarliśmy o godzinie 20.30. Wyglądaliśmy tak jak ta "banda" od Jacka i Ally. Jakimś cudem udało nam się w te ubrania wcisnąć.  Skurzane i obcisłe ciuchy jakoś mi nie przypadły do gustu. Nie wiem jak oni mogą w tym chodzić. Drzwi otworzyła nam średniego wzrostu blondynka.
-Hej.-przywitaliśmy się.
-Heejj...zapraszałam was ? -zapytała podejrzliwie.
-Tak.
-To wchodźcie... Jesteście nowi w mieście ?
-Tak.
-Aha... to rozgośćcie się i mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić.
-Ja na pewno ! -krzyknęła Trish gdy usłyszała, że leci jej ulubiony kawałek i zaczęła tańczyć w rytm muzyki. Blondynka z rozbawieniem odeszła i znikła gdzieś w tłumie tańczących ludzi.
-Ufff... prawie się skapła, że nas nie zaprosiła.-powiedział Dez.
-Dobra chodźmy poszukać Ally.-rozkazałem, lecz Trish nadal tańczyła, więc byliśmy zmuszeni przerwać jej tą zabawę.
-No ejjj...-oburzyła się.
-No co? Chcesz znaleźć tą Ally czy nie ? -czarnowłosa przytaknęła nam z mordem w oczach i ruszyła razem z nami na poszukiwania. Przeszukaliśmy chyba każde pomieszczeni w ty domu, ale nie znaleźliśmy jej. Już powoli traciliśmy nadzieję, że ją znajdziemy na tej imprezie. Mieliśmy już wychodzić, ale gdy nagle popatrzyłem na kanapę w salonie to ją ujrzałem. Siedziała Jackowi na kolanach i całowała się z nim. Ile ja bym dał żeby znaleźć się teraz na miejscu tego debila. Postanowiliśmy jeszcze nie wychodzić i poczekać aż Ally zostanie sama. W końcu nasz plan zaczyna się rozwijać. Jeszcze chwila, a nasza dawna Ally powróci.
Z perspektywy Ally
Gdy odkleiłam się od Jacka, spostrzegłam Austina, Deza i Trish stojących pod ścianą. Kto ich tu w ogóle zaprosił ? Przecież oni nie są w naszej "bandzie". Postanowiłam iść się napić ponieważ bardzo zaschło mi w gardle. Gdy wróciłam zauważyłam Jacka całującego się z Bellą. Szybko zareagowałam.  
-Jack co to ma znaczyć ?
-Ale co ? -powiedział z przerywając pocałunek z dziewczyną którą jeszcze minutę temu uważałam za przyjaciółkę.
-No to, że całujesz się z Bellą ?
-Przecież wiesz, że nasza "banda" ma swoje zasady.
-No wiem tylko nadal nie wiem jakie.
-To siadaj powiem Ci.-wykonałam jego polecenie.
-Normalni ludzie jak całują się z inna osobą niż z swoją partnerką to wtedy jest to uważane za zdradę, a w naszej "bandzie" jest to całkiem normalne.
-Co? To nie jest normalne tylko chore!
-A tam zaraz chore. Np. ja Ciebie umówiłem z Joshem na noc. To też nie jest zdrada, więc się nie martw.
-Czy ja dobrze usłyszałam ?! Czy ty chcesz żebym ja była jakąś tanią dziwką ?!
-Nieee...-machnął ręką.
-Chcę żebyś była dziewczyną która jest jedną z nas.
-To nie dziękuję. Nie mam zamiaru być jedną z was skoro stawiacie takie warunki!- powiedziałam, a z oczu poleciało mi parę łez.
-Z nami koniec !-wrzasnęłam i uciekłam. Pobiegłam na miejsce gdzie kiedyś chciałam się zabić przez Austina. Usiadłam na trawie i skuliłam nogi. Po chwili wybuchłam gorzkim płaczem, z moich oczu lał się potok łez. To nie normalne żeby chłopak chciał żeby jego dziewczyna była jakąś dziwką. Nagle poczułam dotyk czyjeś dłoni na moim ramieniu.
-Kim jesteś i czego ode mnie chcesz ? -zapytałam oschle.
-Chcę porozmawiać, ale nie mogę Ci zdradzić kim jestem.
-Dlaczego ?
-Bo uciekniesz.
-Mam nadzieje, że nie jesteś jakimś porywaczem. Zresztą możesz mnie porwać i tak nic już nie ma dla mnie
znaczenia. Jestem beznadziejna. Każda moja miłość kończy się bolesnym ciosem w moje serce. Ja chyba nie zasługuje na miłość.
-Ej nie mów tak. Jesteś wyjątkową dziewczyną i miłość twojego życia jest bliżej niż myślisz.
-Skont wiesz, że jestem wyjątkową dziewczyną skoro nawet mnie nie znasz ?
-Znam Cię i to bardzo dobrze.
-Tak? No to powiedz kim jesteś ?
-Ale przysięgnij, że nie uciekniesz.
-Przysięgam.-powiedziałam, a moim oczom ukazał się...

__________________________________________________
Hejo i co tam u was ? U mnie wszystko po staremu. Jacie jak mi opornie idzie pisanie tych rozdziałów. Może to przez brak weny ? Nie wiem. Dosłownie pisałam ten rozdział 4 godziny ! Nie jestem zadowolona z tego rozdziału :(
Następny rozdział pojawi się prawdopodobnie za dwa dni czyli (01.02.14r.)
Bardzo dziękuje za wszystkie komentarze i proszę KOMENTUJCIE bo to na prawdę bardzo motywuje.
No to do napisania <3
Natka =3

wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 45 Inni ludzie mogą się ze mnie śmiać, że próbuje walczyć o dziewczynę, która jest dla mnie nieosiągalna, ale ja i tak się nie poddam, mimo że ona jest jak "zakazany owoc".

W sobotę wieczorem z perspektywy Austina
Dziś sobota, niby zwykły dzień, a budził we mnie strach, strach przed tym, że już nigdy nie odzyskam Ally. 
Wyczekiwałem tego dnia już od dawna i w końcu on nastał.
Kiedyś w każdą sobotę mieliśmy koncerty w centrum handlowym, a teraz co ? To wszystko znikło w tedy gdy ja Trish i Dez wyjechaliśmy, gdyby nie to, to pewnie wszystko dzisiaj byłoby tak jak kiedyś. Tak bardzo chciałbym odzyskać Ally, ale teraz w jej sercu jest tylko Jack, więc ja mogę sobie tylko o niej pomarzyć. Ona już pewnie o mnie nie myśli, pewnie już zapomniała o wszystkich pięknych chwilach, które spędziliśmy razem, ale i tak powinienem o nią walczyć bo przecież nadzieja umiera ostatnia. Inni ludzie mogą się ze mnie śmiać, że próbuje walczyć o dziewczynę, która jest dla mnie nieosiągalna, ale ja i tak się nie poddam, mimo że ona jest jak "zakazany owoc". W pewnej chwili przyszła mi do głowy niezła melodia. Wziąłem gitarę i zacząłem ją grać. Po chwili zaczęły się ze mnie wydobywać dźwięki.

Siedzę wieczorem ogarnięty moją ciszą
Oni nie słyszą a ja tak jak w transie
Te proste dźwięki mnie kołyszą nade mną chmury wiszą
Wszystko jest takie łatwe i paradoksalne.
Zadowolony niosę radość dzisiaj wszędzie
Znowu się uśmiecham wiem że wszystko dobrze będzie
Zagubiony w tłumie chcąc odnaleźć się w tym pędzie
Buduję swoje życie na miłości fundamencie
Te chwile są z nami
I nikt nie zabierze ich dopóki my
Będziemy wciąż tacy sami
Z radością odkrywać każdy nowy dzień

To te chwile są z nami
I nigdy nie zabierze nam już ich nikt
Nie zabierze nikt


Oni słuchają lecz nie słyszą
Między niebem a ciszą spotykamy siebie
Oni patrzą lecz nie widzą z Twojej radości szydzą
Przychodzą kiedy są w potrzebie

Cisza wokół mnie, zapada zmrok
A ja nadal w nią wsłuchuję się
Serce swoim rytmem mocno upewnia mnie,
Że warto wierzyć w ludzi

Pamiętaj o tym że nadzieja karmi a nie tuczy
Do szczęścia otwarte drzwi nie szukaj kluczy
Twój Anioł chce Twą wiarę obudzić


Te chwile są z nami
I nikt nie zabierze ich dopóki my
Będziemy wciąż tacy sami
Z radością odkrywać każdy nowy dzień

To te chwile są z nami
I nigdy nie zabierze nam już ich nikt
Nie zabierze nikt


Gdy skończyłem zapisałem słowa i nuty na kartkę i zszedłem do kuchni na kolacje.
-Hej mamo.
-Hej synku.
-Mamo ?
-Tak?
-Idę dzisiaj na imprezę o 20.00.

-A o której wrócisz ?
-Emm... nie wiem może gdzieś koło 2.00 ?
-Ty chyba oszalałeś !
-No mamo... przecież mam już 17 lat.-oburzyłem się.
-17 będziesz miał w styczniu czyli za trzy miesiące.
-No i co z tego ?
-To, że jesteś za młody.
-Ale mamo...
-Nie ma żadnego ale.-powiedziała po czym mój ojciec wszedł do kuchni.
-O co chodzi ?-zapytał
-No bo mama nie pozwoli mi iść na imprezę.
-Dlaczego ? -zwrócił się do matki.
-Daj mu się trochę wyszaleć ma już przecież prawie 17 lat.-powiedział.
-No dobra, ale weź się go spytaj o której wróci.
-O 2.00
-O 2.00 ?! Synu ja w twoim wieku z imprez wracałem gdzieś o 6.00 nad ranem. Co tak szybko ?
-Czyli mogę iść ? -zapytałem z nadzieją.
-Możesz.
-Ty chyba żartujesz ?
-No co ? Chłopak ma 17 lat, a ty mu na imprezę nie pozwolisz iść ? - powiedział ojciec, a ja postanowiłem się z tam tond ulotnić. Źle się czułem, że przeze mnie rodzice się kłócą, ale z drugiej strony cieszyłem się, że mogę iść na tą imprezę.
Z perspektywy Ally.
Dzisiaj będzie impreza stulecia! Dzisiaj nieźle zabaluje. Postaram się tak nie upić jak ostatnio. Ciekawe czy na tej imprezce też będzie "magiczne ziele"? Z rozmyśleń wyrwało mnie tykanie zegara, który wskazywał godzinę 19. 00 , wiec postanowiłam się już zacząć szykować. Zrobiłam sobie  odważny makijaż, włosy pokręciłam i ubrałam sobie krótką czarną sukienkę, która ledwo zakrywała mój tyłek, a do tego ubrałam wysokie czarne szpilki. Zadowolona ze swojego wyglądu wyszłam z pokoju.
Gdy chciałam wyjść z domu, moja  matka mnie zatrzymała.
-A gdzie to się wybierasz moja panno ?  I to na dodatek tak ubrana ?
-Idę na imprezę wrócę późno nara.-powiedziałam i chciałam już wyjść, ale nie było mi to dane bo moja matka złapała mnie za rękę.
-Masz wrócić maksymalnie o 24.00 rozumiesz ?
-Ale mamoo... nigdy nie przeszkadzało ci, że wracam do domu o której chce.
-No właśnie i to się musi zmienić. Wrócisz o 12.00 albo nie idziesz nigdzie.
-No dobra...-powiedziałam zrezygnowana po czym wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Gdy tylko wyszłam z domu to zauważyłam mojego ukochanego po drzwiami. Przywitałam się z nim pocałunkiem i ruszyliśmy w drogę do domu dziewczyny o imieniu Bella. Szliśmy w ciszy, ale to nam nie przeszkadzało. Zupełnie odcięłam się od całego świata i pogrążyłam się w moich myślach.  W pewnym momencie zaczęłam myśleć o Austinie, nawet sama nie wiem dlaczego. Mam przecież Jacka, ale w sumie to nie mam pewności czy on jest mi wierny. Mam takie przeczucie, że mnie zdradza i to na dodatek nie z jedną dziewczyną tylko z jakąś większą gromadą dziewczyn. Z ta właśnie myślą dotarłam na imprezę.

___________________________________________________
Hejka na początku chciałam Was przeprosić za taką długą przerwę bo wiem, że rozdział miałam dodać 11.01.14r. Na swoją obronę mam to, że miałam problemy z netem. Jupi ja już mam drugi tydzień ferii, a wy ? Tylko szkoda, że u mnie jest tylko troszeczkę śniegu w sumie to prawie w ogóle go nie ma. A i przepraszam, że rozdział taki nudny i głupi no, ale przecież tak to jest jak się pisze rozdział na siłę. No i troszkę muszę zmienić bieg wydarzeń tej historii bo raczej nie chce mieć takiego zakończenia, że Austin i Ally będą małżeństwem bo  prawie wszystkie blogi o nich się tak kończą. A i jeszcze jedno ostatnio mam wrażenie, że coraz mniej osób czyta mojego bloga, wiec jeśli czytacie to proszę napisać w komentarzu chociaż krótkie "CZYTAM" żebym wiedziała ile Was ze mną jest.
No to do napisania <3
Natka =3




                           

niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 44 "Życie toczy się dalej.Ono nie jest jak film,że można sobie przed końcem wyjść."

Z perspektywy Ally 
Obudziłam się o 6.00 rano co było trochę dziwne bo poszłam spać o 2.00.Czułam się jakbym miała kaca.Wydawało mi się,że głowę mam trochę cięższą od reszty ciała.No,ale tak to jest jak się przez prawie całą noc gada z chłopakiem przez Skype.Teraz mi się przypomniało jak pierwszy raz w życiu miałam kaca.To było jakieś trzy lata temu.Upiłam się razem z Trish,a miałyśmy wtedy zaledwie 13 lat.To był deszczowy wieczór Trish u mnie nocowała,a moich rodziców nie było w domu.W pewnym momencie do głowy zaczęły przychodzić nam szalone pomysły.Pierwszy to : wymazać swoje twarze błotem,a potem wziąć nóż i iść do sąsiadów,a potem powiedzieć im,że przyszłyśmy się zemścić,drugi dziwny pomysł znowu należał do Trish.Chciała żebyśmy na golasa przebiegły się przez całe Miami (co oczywiście się nie stało bo ją zaraz wyśmiałam),a trzecia  dziwna myśl należała do mnie.Wymyśliłam żebyśmy wzięły od moich rodziców z szafki wódkę i likier na co Trish się oczywiście zgodziła.Poszłam,więc do pokoju rodziców i z ich szafki wyciągnęłam wspomniany wcześniej alkohol.
Wypiłyśmy cały likier,ale wódki już nie dałyśmy rady wypić.
Nieźle się uchlałyśmy.Następnego ranka po raz pierwszy w moim życiu zrozumiałam co to kac.Wtedy na samą myśl o alkoholu biegłam do łazienki i obściskiwałam się z muszlą.
Teraz na samą myśl o tym zaczynam się śmiać.Czekaj,chwila,chwila,chwila...czy ja właśnie wspominam to co było kiedyś ? O nie,nie może tak być ! 
Dlaczego te cholerne wspomnienia ciągle wracają ?! Dlaczego nie mogę ich zapomnieć ? Dlaczego nie wyparują tak jak moja przyjaźń z Austinem,Trish i Dezem ? Po 5 minutach powróciłam na Ziemię.Zeszłam do kuchni aby zrobić sobie śniadanie.Po zjedzeniu śniadania podreptałam do łazienki aby wykonać wszystkie poranne czynności.
Umyłam zęby,odważnie się pomalowałam,podkręciłam włosy i ubrałam się cała na czarno.Gotowa zeszłam do salonu.Miałam jeszcze 10 minut do przyjazdu Jack'a,więc usiadłam sobie na kanapie.Po krótkiej chwili podeszła do mnie mama.
-Hej mamo.-przywitałam się bez uśmiechu.
-Hej córuś.Gdzie się podziała moja zawsze uśmiechnięta,
kolorowa Ally ? 
-Przestała istnieć.-powiedziałam oschle i gwałtownie podniosłam się z kanapy po czym wyszłam z domu trzaskając drzwiami.Tak wiem,że mam jeszcze dużo czasu do przyjazdu Jack'a ,ale wole ten czas przeczekać na dworze.Czy ona znowu musiała poruszyć temat związany z tym jaka byłam kiedyś ? Ja już dawno przestałam żyć przeszłością i przyszedł najwyższy czas żeby ona też to zrobiła.Żeby przestała wierzyć,że dawna Ally powróci.Życie toczy się dalej.Ono nie jest jak film,że można sobie przed końcem wyjść.Nie można unikać bolesnych dla nas chwil.
Z rozmyśleń wyrwało mnie głośne warczenie silnika.
-Hej śliczna.O czym tak moja piękność znowu rozmyśla? - zapytał siadając obok mnie na ławce.
-A bo moja matka znowu poruszyła temat "dawna Ally była taka,sraka i owaka" Już mnie to na maxa wnerwia.
-Nie przejmują się nią.A teraz choć pojedziemy już bo jak szybciej będziemy w budzie to będziemy mogli się powygłupiać przed lekcją.
-Ok.-wzięłam kask i wsiadłam na motor.Dojechaliśmy tam w niecałe 10 minut,więc znowu zostało nam 20 minut dla siebie.Wyłupialiśmy się jak jakieś małe dzieci z przedszkola
Wyszliśmy ze szkoły i zaczęliśmy się ganiać.Gdyby nas ktoś teraz zobaczył to pewnie powiedziałby,że gdyby nie nas wygląd to wziąłby na za 6-cio latków,a nie za 16 latków.
Powinniśmy się cofnąć do przedszkola.Te 25 minut minęły jak z bicza strzelił.Musieliśmy,więc iść na lekcję.Od początku lekcji gadałam z Jack'iem. W połowie te nudnej lekcji nauczycielka nas przyłapała.
-Allyson w tej chwili przesiądź się do Austina !-wrzasnęła i wskazała palcem na zaszokowanego chłopaka, który siedział sam w ławce pod ścianą. Było widać,że nauczycielka jest wnerwiona bo wydawało mi się,ze zaraz jej żyłka na czole eksploduje.
-Nie ! Nie będę się do nikogo przesiadać !-oburzyłam sie.
-Przesiadaj się,ale to już ! Zachowujesz się jakby cię małpy wychowały.
-Ej teraz to przesadziłaś.Obraziłaś moich rodziców !- wrzasnęłam.
-Może trochę grzeczniej ? Ja powiedziałam tylko prawdę.
-Haha chyba cię dupa swędzi ! Prawdę powiedziałaś o sobie i ja już i tak mówię do ciebie zbyt grzecznie! 
-Przegięłaś moja panno. Twój numerek w dzienniku ? 
-69.-powiedziałam,a cała klasa zaczęła się śmiać.
-Dosyć tego do dyrektora.-wykonałam polecenie tej starej jędzy.Po 15 minutach wróciłam.Dyrektor nic mi nie zrobił ponieważ mnie lubił i wiedział,że ta stara jędza ma nie wyparzony jęzor.
- I co wywnioskowałaś z tej wizyty.
-Że dyrektor ma bardzo nie dobrą herbatę.-i znowu wszyscy zaczęli się śmiać.Reszta szkolnego dnia minęła spokojnie.
Zanim się obejrzałam musiałam wracać do domu.
Z perspektywy Austina 
Strasznie mnie zdziwiło zachowanie Ally na pierwsze lekcji. Nigdy się tak nie zachowywała.Teraz do mnie dotarło jak Jack bardzo ją zmienił.Za wszelką cenę muszę przywrócić jej zdrowy rozsądek.Dowiedziałem się,że w sobotę idzie z Jack'iem na imprezę do jakieś dziewczyny.Umówiłem się z Dezem i Trish,ze też pójdziemy na tą domówkę.Może tam uda nam się przekonać ją do zmiany swojego zachowania. Może tam uda się ją nam odzyskać i odnowić nasze relacje.
____________________________________________________
Hejo.Tak jak obiecałam wstawiłam dziś rozdział.Jeszcze nie wiem kiedy pojawi si następny,ale prawdopodobnie w sobotę ( 11.01.2014r.) no bo niestety muszę chodzić do szkoły. 
No to do napisania :D
Pozdrawiam <3   
Natka =3

piątek, 3 stycznia 2014

Rozdział 43 "Zrobię wszystko żeby ją odzyskać choćbym nawet musiał stanąć na głowie'

Gdy Austin wraz z Dez'em i Trish weszli do sali to miałam mieszane uczucia.Nie wiem co wtedy czułam.Może strach, może szczęście,może złość,a może nawet wszystko naraz?
Czułam strach przez to,że bałam się,że znowu będę przez nich cierpieć.Nadal doskonale pamiętam jak mnie i Bailey zostawili trzy miesiące temu.Czułam szczęście dlatego,że gdzieś głęboko w moim sercu miałam nadzieję,że wszystko będzie jak dawniej.Gdzieś w głębi mnie pragnęłam tego no bo przecież aby być szczęśliwym trzeba pragnąć.Czułam złość przez to,że najpierw wyjechali,zostawili mnie,a potem wracają z podkulonym ogonem i myślą sobie,że ja tak po prostu do nich wrócę.Lecz się mylą i to nie wiedzą jak bardzo.Za dużo się przez nich wycierpiałam i nie dam im się znowu oszukać.Już nie jestem tą samą naiwną i niewinną małą Ally.Po głowie krążyła mi wciąż jedna myśl,a mianowicie : "Dlaczego wrócili? Czyżby uderzyło do nich sumienie?" Teraz tak łatwo już im nie zaufam.Przez to,że oni postanowili wrócić to ja teraz nie mogę się skupić na lekcjach.Z moich rozmyśleń wyrwało mnie głośne wejście nauczycielki do sali.
-Dzień dobry dzieci.-powiedziała nie zbyt miło.Chyba nie była dzisiaj w humorze.
-Dzień dobry.-odpowiedzieliśmy jej tak samo chłodno,
ponieważ nikt nie cieszył się z dzisiejszej kartkówki 
z układu pokarmowego.
-Chciałabym wam przedstawić nowych uczniów naszej szkoły.Proszę żeby wstały następujące osoby: Austin Moon,Dezmond Worthy i Patricia De La Rosa.-teraz już miałam pewność,że to oni.
-Proszę bądźcie dla nich mili.Sprawy zapoznawcze będziecie wykonywać na godzinie wychowawczej,a teraz możecie już usiąść.-reszta lekcji minęła w miarę spokojnie.Ciekawe czy moi "przyjaciele" mnie rozpoznali?  Mam nadzieję,że nie.Oni przez resztę dnia się na mnie cały czas gapili i miałam wrażenie,że mnie śledzą.Gdy tylko popatrzyłam się na Austina to serce zaczynało mi mocniej bić.Czyżbym znowu zaczęła go kochać ? A możne nigdy nie przestałam? Z rozmyśleń wyrwał mnie Jack,który oznajmił mi,że on i nasz "banda" idzie po szkole napaść na jakiś mały sklep.Ja miałam iść z nimi,ale na szczęście wymigałam się od tego  szlabanem.Szybko pobiegłam do domu i wleciałam do mojego pokoju jak strzała.Źle się czułam z tym,że ich okłamałam,ale ja nie potrafię okraść żądnego sklepu bo przecież to przestępstwo.Ja taka nie jestem,ja nie jestem przestępcą.Nie mogłabym komuś wyrządzić taką krzywdę.
Z perspektywy Austina :D 
Dziwnie się czułem jak przyjechaliśmy z powrotem do Miami. Wszystkie wspomnienia związane z tym miastem wróciły. Przypomniało mi się jak pierwszy raz przyjechałem do tego mniasta jak poznałem Ally i Trish.Jak zakochałem się w miłości mojego życia (Ally). Jak pierwszy raz ją pocałowałem i gdy musiałem z nią zerwać,i gdy zostawialiśmy tu Ally i Bailey.Dziwi mnie to,że przez cały dzień nie spotkałem ich nigdzie.One tak po prostu nie opuściłyby dnia szkoły.Musiało się coś stać no bo raczej nie zmieniły by się tak bardzo w trzy miesiące.
Wydawało mi się dzisiaj,że u mnie w klasie jest Ally,ale to raczej nie była ona bo ta dziewczyna była cała ubrana na czarno,miała mocny makijaż i co najważniejsze siedziała obok Jack'a,a potem chodziła z nim za rękę i całowała się z nim.Jeszce w szkole postanowiłem,że zapytam się mojej wszystkowiedzącej siostry Sary co wie na temat Ally.Po szkole poszedłem prosto do domu.
-Sarah jest w domu ? -zapytałem moją matkę.
-Tak jest u siebie w pokoju.A coś się stało? 
-Nie nic.-powiedziałem i ruszyłem w stronę pokoju siostry.Zapukałem i po usłyszeniu pozwolenia wszedłem do jej pokoju.
-Hej siostra.
-Hej brat. Co chcesz? 
-Czy ja zaraz muszę coś chcieć ? 
-Wiesz znam cię już prawie 17 lat,a poza tym ty zawsze coś chcesz i nie zaprzeczaj.
-No dobra.Co wiesz na temat Allyson Dawson ? 
-Ale co chcesz wiedzieć ? 
-Wszystko co się z nią działo przez ostatnie trzy miesiące.
-No to zaczniemy od początku czyli od waszego wyjazdu z Miami....-i zaczęła opowiadać mi wszystko ze szczegółami.
-Ale jak to Bailey wyjechała ? -przerwałem siostrze.
-No normalnie.Ojciec Ally chciał zamieszkać ze swoją nową żoną,pasierbicą i synem z dala od reszty swojej rodziny.
-A wiesz może czy Ally chodzi z Jackiem? 
-Nie wiem,ale z tego co wiem to są najlepszymi przyjaciółmi,ale to się mogło zmienić.A co ? 
-No bo dzisiaj widziałem Jack'a jak całował się z jakąś laską podobną do Ally.
-Wiesz...on całuje co godzinę z inną dziewczyną.
-Ale on chodził z nią cały czas trzymając ją rękę,a tak w ogóle to mogłabyś mi pokazać jej aktualne zdjęcie ? 
-Jasne,że tak.-powiedziała i zaczęła szperać w telefonie.
Po krótkiej chwili pokazała mi jej zdjęcie.Teraz już miałem pewność,że ta dziewczyna z którą całował się Jack to Ally.
Przeze mnie,Trish i Deza Ally stacza się na dno. Nie powinnyśmy jej zostawiać i to na dodatek w tedy kiedy ona nas najbardziej potrzebowała.
-To ta dziewczyna z którą całował się Jack.-powiedziałem po chwili.
-Hmm...spróbuje się coś o tym dowiedzieć.
-Dzięki siostra.Bardzo mi pomogłaś.-przytuliłem Sare.
-Nie ma za co braciszku. W końcu od czego się ma starsze siostry? -po niecałych trzech minutach wyszedłem z jej pokoju.Teraz mam tylko jedno postanowienie: Muszę odzyskać moją Ally. Zrobię wszystko żeby ją odzyskać choćbym nawet musiał stanąć na głowie.Postanowiłem zadzwonić do moich przyjaciół i powiedzieć im która dziewczyna to nasza Ally i eyjaśnić im całą sprawę a Bailey. Ostatnio bardzo je zaniedbaliśmy.Przez ten czas nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem,ale to nie dlatego,że nie chcieliśmy tylko po prostu nie mieliśmy jak.Za każdym razem gdy do niej dzwoniliśmy to ona nie odbierała.Konta społecznościowe też usuneła.
Bardzo za nią tęskniliśmy.Ciekawe czy ona też?
___________________________________________________
 Witam moje kochane czytelniczki.Rozdział trochę dłuższy niż zwykle,ale to dlatego,że dzisiaj jakoś dziwnie jestem szczęśliwa.Mam nadzieję,że mimo,że tak długo nie dodawałam rozdziałów to nadal będziecie czytać mojego bloga.Co do następnego rozdziału to może się pojawić 05.01.2014r. albo nawet jutro.Za każdy komentarz z góry dziękuję bo one na prawdę mnie motywują do dalszego pisania.
No to do napisania :D 
Natka =3

czwartek, 2 stycznia 2014

Przyszedł czas na powrót...

 Witam z wielką serdecznością moje kochane czytelniczki :D
Na samym początku chcę Was przeprosić za tak dużą nieobecność.Teraz informuję,że wracam i jutro postaram się dodać nowy rozdział.Przez ten krótki,ale bardzo trudny dla mnie czas myślałam nad usunięciem tego bloga,lecz teraz wiem,że te myśli były bezsensowne.Wiem,że dopóki nie skończę tej historii to nie zostawię tego bloga.
   Czy wasze życie też kiedyś obróciło się do góry nogami? 
Moje zdecydowanie.Nauczyłam się przez to wiele nowych rzeczy.Teraz już wiem,że ludzie uczą się na swoich błędach.Między innymi przekonałam się ilu fałszywych ludzi uważałam za przyjaciół no,ale jak to mówią "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie" W moim przypadku też tak było.Pomogły mi osoby po których bym się tego nie spodziewała bo można powiedzieć,że byliśmy "wrogami".
Pod koniec listopada byłam bardzo szczęśliwa,a to dlatego,że po raz trzeci zostałam siostrą. 28 listopada urodziła mi się siostrzyczka.Na szczęście udało mi się przekonać rodziców żeby dali jej na imię Laura.
    A co do bloga to mam nadzieję,że uda mi się dobić do przynajmniej 50 rozdziałów.Bloga o Rossie i Laurze postanawiam na chwilę zawieść bo coś czuje,że nie starczy mi weny żeby pisać rozdziały na tego i tamtego bloga. 
    O jacie wy nawet nie wiecie jak ja za wami tęskniłam.
Mam nadzieję,że będziecie czytać mojego bloga pomimo tego,że tak długo nic tutaj nie dodawałam.
    Dzisiaj odczułam,że w podstawówce było mi o wiele lepiej bo dzisiaj musiałam iść do szkoły :( Wy tez musiałyście ? 
    A jest u Was śnieg? Bo u mnie niestety nie ma :( 

Ok to na dzisiaj byłoby wszystko. :D 
Pa i do napisania :D  
Ps. Uprzedzam iż nie jestem w 100 %  pewna,że następny rozdział pojawi się jutro. 
Natka =3

piątek, 1 listopada 2013

Rozdział 42

Od wyjazdu Bailey z Miami strasznie się zmieniłam.Już nie jestem tą samą cichą,nieśmiałą,spokojną Ally tylko odważną pewną siebie dziewczyną.Od niedawna zaczęłam myśleć o tatuażu,ale wiem,że moja matka nigdy się na to nie zgodzi,więc wole nawet nie zaczynać tego tematu.Dziś znowu poniedziałek i niestety trzeba wstawać do szkoły.Kiedyś tak bardzo chciałam chodzić do liceum,a teraz najchętniej wróciłabym do gimnazjum.Niechętnie w stałam z łóżka i niczym ślimak pomaszerowałam do łazienki.Tam umyłam białe zęby,przeczesałam,włosy,zrobiłam sobie mocny makijaż,ubrałam sie na biało czarno. Gotowa wyszłam z domu.Przed moim domem jak zawsze stał Jack ze swoim motorem. 
Bez chili namysłu założyłam kask i wsiadłam na motor po czym wtuliłam się w  Jacka jak w misia.Można powiedzieć,ze byliśmy tak jakby parą.Oficjalnie nie byliśmy bo żadne z nas nie miało odwagi spytać się o chodzenie.Do szkoły dojechaliśmy w 5 minut,więc zostało nam 25 minut do rozpoczęcia się lekcji.Usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy gadać.Gadaliśmy tak z dobre 10 minut.Nagle nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać,ale w porę się opamiętałam.
-Sory ja nie mogę.Przecież jesteśmy w szkole tu są kamery.-pokazałam na skierowany na nas przedmiot.Po krótkiej chwili postanowiliśmy wyjść na dwór.Tam zaczęliśmy się ganiać  jak jakieś małe dzieci.W pewnym momencie zobaczyłam jak do bram szkoły wchodzi znajoma mi trójka osób.Byli to Trish,Dez i Austin.W mojej głowie od razu pojawiło się pytanie typu: "Co oni tutaj robią?". Nagle nie wiem dlaczego wpiłam się w usta Jacka.A on mimo iż był zaskoczony moim czynem to szybko odwzajemnił pocałunek.
Oczami Austina 
Wchodząc do bramy szkoły zamurowało mnie.Zobaczyłem tam bardzo podobną dziewczynę do mojej Ally całującą się z Jackiem. Czyżby Jack  wybrał to samo liceum co Ally? Zdziwiło mnie to,ze znalazł sobie dziewczynę bardzo podobną do mojej Ally. Z tego co wiem to on już w gimnazjum się w niej bujał,ale to nie może być Ally ona nigdy nie zgodziła by się na chodzenie z nim,a tym bardziej Bailey nie pozwoliłaby jej się tak bardzo zmienić.Szturchnąłem szybko Deza i Trish żeby spojrzeli na całującą się parę pod drzewem.
-Kazałeś nam tam popatrzeć żeby zobaczyć Jacka całującego się z jakąś laską ?-zapytała zawiedziona Trish.
-Przypatrzcie się dokładniej tej dziewczynie.Nikogo wam nie przypomina? 
-Ej ona jest bardzo podobna do naszej Ally.-powiedział Dez.
-No. Zastanawiam się czy to na pewno nie jest ona.-powiedziałem.
-Przecież Ally nigdy nie została by emo,a tym bardziej nie całowała by się z Jackiem.-powiedziała czarnowłosa.
Oczami Ally 
Gdy oderwaliśmy się od siebie Jack powiedział:
-Wow Ally nie spodziewałem sie tego po tobie.
-Prawdę mówiąc ja też nie.  
-Dobra ja nie chcę już dłużej udawać,ze nic do ciebie nie czuję. Ally czy zostaniesz moją dziewczyną ?
-Jej Jack zaskoczyłeś mnie. Oczywiście,ze się zgadzam.-powiedziałam po czym znowu pocałowałam Jacka.Zadzwonił dzwonek na lekcję,wiec złapałam mojego nowego chłopaka za rękę i ruszyliśmy w  stronę sali w której teraz mieliśmy biologię.Zajęliśmy miejsce w ostatniej ławce pod oknem. Zaówazyłam,że do klasy wchodzi Austin,Dez i Trish. Szlak czy oni musieli wybrać moją klasę?! 
___________________________________________________
Hejo. Sorki,ze tak długo nie dodawałam żadnego rozdziału,ale po prostu moje życie zamieniło się w istny koszmar. Najpierw umarł mój najlepszy przyjaciel,a potem okazało sie,ze dziewczyna którą do niedawna uważałam za przyjaciółkę okazała się moim największym  wrogiem,a co najważniejsze mój chłopak mnie z nią zdradził,więc minie dużo czasu zanim zdążę moje życie doprowadzić do normalnego stanu.Za wszystkie  wejścia i komentarze z góry dziękuję.
Natka =3 

I jeszcze dwie  pioseneczki od których sie uzależniłam: